czwartek, 16 czerwca 2011

Widziałam mężczyzny(czapli) cień

Facet, którego dzisiaj zobaczyłam zaparł mi dech w piersiach. Rzadko się to zdarza. Niestety nie był to bezdech zachwytu, lecz raczej bezsilności, cichy wyraz nieprzystosowania mojego poczucia estetyki a nawet tolerancji na zaobserwowane zjawisko. Czaplonodzy młodzieńcy wdziewający na siebie ubrania wyszperane w dziadkowej szafie połączone z całą gamą hipsterowskich gadżecików do których zaliczają się: stare gameboye, okulary raybany oraz smakowe, skręcane papierosy; są plagą dużych miast Polski i szerokopojętego świata zachodu, z którego przybyli. Typ wzięty pod obserwację niósł butelkę wina ze znanej krakowskiej winiarni i moja kosmata wyobraźnia już widziała scenariusz dzisiejszego wieczoru. Pójdzie do starego mieszkania w kamienicy i przywita go dziewczyna, która ogoliła sobie połowę głowy. Weźmie ją w przedpokoju podtrzymując się wieszaka, bo jego patykowate nogi będą trzesły się bardziej niż wytrząsane filozoficznie myśli 10 minut później przy butelce rzeczonego wina. Potem wyjdą na miasto i zrobią mnóstwo dziwacznych zdjęć analogowym aparatem, prześwietlą je i poplamią kawą z wijącą się na zielono meduzą. Będą zachwycać się chwilą, gdy się wspomogą księżycowym proszkiem rodem z brudnej wioski, spod poduszki pobitej kolumbijskiej dziwki. Zmarnują trochę czasu na Freuda i na potęgę swojej nieświadomości. A potem przytulą się i zasną jak każdy, kto mimo wszystko zachował serca na właściwym miejscu, wieczorem, kiedy zgasną światła miasta i pobawią się w udawankę, że wyładował się komputer może obejrzą jakiegoś wesołego bękarta Hollywoodu, na którego wspólnie jeszcze ponarzekają.

Ja nie chcę dziś hipstera, napotkanego chłopca czaplę, czy Twojego sąsiada zwymyślać i zbluzgać. Ja cenię to, że on ceni sztukę, że się za uważa za jej twórcę i integralną część. Ja ubolewam tylko nad faktem, że mowa tu o sztuce masowej. Ja mam ochotę, żeby prostacko napić się z moim facetem piwa. Bo w razie niepowodzenia, wypiję go tyle, żeby wysikać sobie serce.



                                                         EMBRACE THE ARTIST IN         ~YOU~