piątek, 25 lutego 2011

meet me

Jeśli prawdziwa jest idea wiecznego powrotu to proszę o brak tej chwili. Cóż jest dla wieczności i zagadek czasu ubytek paru tygodni? Zbyt dużo oglądania się wstecz i wyciągania szyi po to co nadejdzie powoduje, że wypity dziś Wszechświat tak mało mi smakował. Tak jakby każdy atom mojego ciała był skłócony z harmonią, był pożyczony z różnych okresów czasowych. Jaka jest jednak szansa, że wycięcie nieistotnego fragmentu nie wpłynie na całość dzieła. Może nie mogę zachwycić się za rok słońcem Peru z taką intensywnością gdy dziś nie rozpłaczę się stojąc przed obowiązkiem spakowania walizki w 5 minut. A przeszłość pamięta gdy nic nie cieszyło tak bardzo jak szybkie pakowanie i w przyszłości też będzie zachwycać. Po prostu to czuje i wiem. Bo to już było i znowu się wydarzy. I może zamiast stać w miejscu i pytać czy musiałam się tu zatrzymać powinna sobie powiedzieć: zawsze się zatrzymywałaś. To jest przystanek na wydreptanej drodze. Byłam dzisiaj na badaniach i moje ciało od środka na ekranie wyglądało jak obserwacja astronomiczna, boję się, że znowu stracę siebie, trochę, po kawałku. Ale dopóki jestem, jestem gwiazdą . I wystarczy zamknąć oczy żeby zobaczyć nieskończoność. Zamykam oczy.